„Bo pierwsza miłość w sercu mężczyzny to miłość do siebie samego. Niebiosa dały mu tę miłość jako pierwszą, aby chciał żyć, choćby jego smutki były wielkie i ciężkie. A gdy miłość własna dozna urazy, żadna inna w nim nie przetrwa, bo gdy miłość do siebie odniesie rany zbyt głębokie, on zechce umrzeć, co jest wbrew nakazom niebios”.
Niezwykle bogata, mądra i pouczająca. Przewracająca życie i myślenie do góry nogami, w momencie, kiedy najmniej się tego spodziewasz. I pewnie jest prawdą, że każda książka ma swój czas i w zależności od naszej sytuacji w życiu może na nas różnie wpłynąć. Tak było ze mną i odzyskaniem spokoju ducha w ciągle pogmatwanym i problemowym życiu. Zupełnie nie spodziewałam się tak wielkiego przekroju myśli, spostrzeżeń czy poglądów, tak szerokiego spektrum problematyki, współczesności zagadnień, trosk, obaw i niepokoju ludzkiej duszy. Buck ukazała prawdziwe oblicze ludzi, który niezależenie od pochodzenia przechodzą te same problemy, mają podobne wątpliwości i zmartwienia, a przede wszystkim dążą do samo satysfakcji i zadowolenia z życia. Do wolności.
"Mądrość to wielki dar, ale i wielki ciężar zarazem. Rozum bardziej niż bieda i bogactwo dzieli ludzi i czyni ich wrogami lub przyjaciółmi. Choć byłby nie wiem jak dobry, człowiek mądry musi pamiętać, że roztropność nie zaskarbi mu miłości tych, co rozum mają nieco słabszy."
Powieście sama w sobie jest bardzo głęboka. Sama historia to tylko zalążek jej wielopoziomowej złożoności ludzkich emocji i odczuć. Posługując się główną bohaterką pisarka ukazuje nie tylko tradycyjne chińskie myślenie, model rodziny czy obowiązek względem starszych, rodziców czy domu, lecz także, jak już wspomniałam, rozmyślania nad sensem ludzkiego istnienia, wolności, prawa ingerencji w życie innych, słabości i niedoskonałości ludzkiej. To zaledwie namiastka z wielu spraw poruszanych przez autorkę, która poprzeczkę ustawiła bardzo wysoko i utrzymała ten poziom do samego końca. Książka spełnia wymogi nie tylko jako dobre czytadło, również sprawdza się jako dobre sumienie.
Wydawałoby się, że punktem kulminacyjnym będzie pojawienie się Drugiej Pani, lecz to wcale nie był ten moment. Dopiero później, kiedy wir zmian osiąga punkt najwyższy, my, czytelnicy, odkrywamy, że to nie o historię tak naprawdę chodzi, lecz o stadium ludzkiej psychiki i zachowań, które tak naprawdę nie zmieniają się od wieków, bez względu na pochodzenie.
Dla mnie książka jest rewelacyjna, a autorka pokazuje ponownie klasę. Polecam każdemu, bo po tą autorkę warto sięgać!
Wydawnictwo: Muza; język oryginału: angielski; str. 400; ocena ogólna: 6/6; ocena wciągnięcia: 6/6
Przeczytam, zdecydowanie przeczytam...
OdpowiedzUsuńi ją polecam, choć dla mnie to przede wszystkim jest książka ukazująca zderzenie dwóch kultur - Zachodu i Wschodu, ich przenikanie się i próba syntezy
jedna z moich ulubionych książek 
OdpowiedzUsuńpozdrawiam,
kinga
@Piter, warto.
OdpowiedzUsuń@Kinga, każdy oczywiście inaczej odczyta tą powieść. Ja zderzenie kultur widziałam mocniej w "Wiatr ze wschodu, wiatr z zachodu", dlatego tutaj nie rzuciło mi się to tak mocno w oczy, chociaż oczywiście taki element również się znajduje. Jak wspominałam powieść jest bardzo złożona i wyciągnięcie głównego wątku to bardziej punkt widzenia czytelnika.
Chińska kultura - jak najbardziej. Wysoka ocena - jeszcze lepiej. Dodaję do planów czytelniczych
OdpowiedzUsuńNa półce mam już "Wiatr ze Wschodu, wiatr z Zachodu" tej autorki, zaś na czytniku jej "Cesarzową".
OdpowiedzUsuńStrasznie jestem ciekawa Buck, zwłaszcza, iż przeczytałam wiele pozytywnych recenzji książek tej pisarki, Noblistki, o której wcześniej jakoś nie było specjalnie głośno.
W dodatku ta seria Muzy jest naprawdę dopracowana, z cudownymi okładkami, po prostu piękna.
Pozdrawiam!
Mam ją już w schowku, recenzje bardzo zachęcające, no i ten urok egzotyki...
OdpowiedzUsuń@Dusia, czekam na Twoje wrażenia!
OdpowiedzUsuń@Claudette, "Cesarzową" również mam w domu i czeka do recenzji, ale obecnie babcia ją czyta, więc jeszcze chwilę. Zaś do okładek, to zgadzam się w 100%, te okładki mają w sobie klimat, samo wydanie jest niesamowicie dopracowane, aż przyciąga wzrok z daleka.
@Agnes, polecam jak najbardziej ;-)
Pocieszyłaś mnie. Książka ciągle czeka cierpliwie na swoją kolej, a że jest recenzyjna to miałam wyrzuty sumienia. Chyba jednak wezmę ją jako następną do czytania i mam nadzieję, że mi się bardziej spodoba niż "Cesarzowa", zwłaszcza, że "Pałac kobiet" to jej starsza książka, z czasów jej popularności.
OdpowiedzUsuń